|
|
***
2010-05-03
***Otulony gorzkim płaczem,wyzwolony z objęć czystych sercZatapiasz słodkie słowa.Słona woda, pieniąca się ponad wszystko,wlewa się do Twoich ran oczyszczając Twoją duszę.Zostajesz bez wiary i tchu. Gęste powietrze zatruwa ciało,wciąż tracisz siły, ale biegniesz dalejz nadzieją na ocalenie. Już za późno byś wrócił,Ty już wybrałeś plamiąc swą twarz.Twoje ręce gniją szybko, a kolana się uginają.Nie słuchałeś, gdy Cię wołanowciąż wierzyłeś w jego puste słowa. Zadając głęboką ranezmusiłeś ją do ostatniego oddechu,a przecież była taka młoda. Bezwładne ciało opadło na ognistą łunę światła...
|
|
|